Marta – spokój, kolor, elegancja, lekkość
Lubię moment, kiedy w trakcie sesji przestajemy pytać: „czy wypada?”, a zaczynamy pytać: „a dlaczego nie?”. Ta sesja miała w sobie właśnie taką energię. Nie była o zmianie. Ani o metamorfozie. Bardziej o sprawdzeniu, ile różnych nastrojów mieści się w jednej osobie.
Zaczęłyśmy klasycznie — od przygotowań w studiu. Makijaż, rozmowa, kawa. Marta wiedziała dokładnie czego chce, więc stylizacje wybrała sobie ze swoich ulubionych we własnej szafie. Nie wiedziała tylko, jak pozować. Ale to żaden problem. Od tego jestem ja i zawsze podpowiadam, co zrobić z rękami i nogami.
Robienie zdjęć to jest szukanie najlepszego połączenia światła i detali, które mówią coś o danej osobie. To też szukanie tego, co dziś jest bliższe — mocniejsza forma czy miękkość, kolor czy spokój, elegancja czy swoboda. Tego dnia okazało się, że odpowiedź brzmi: wszystko po trochu.
Bardzo lubię obserwować ten moment, kiedy ktoś przestaje próbować dobrze wypaść. Kiedy pojawia się zaufanie do mnie.
Kiedy nagle siada inaczej. Patrzy inaczej. Ze swobodą. Widzi w moich oczach akceptacje, nie ocenę . Wybiera sukienkę, której normalnie by nie założył. Mówi: „zróbmy jeszcze jedno”. Nie dlatego, że chce coś ukryć. Tylko dlatego, że przypomina sobie, że może.
I chyba właśnie o tym jest dla mnie ta sesja. O zgodzie na to, że nie trzeba być cały czas tą samą wersją siebie. Że można mieć w sobie i spokój, i kolor. I elegancję, i lekkość.
A zdjęcia zostają później trochę jak dowód. Że to wszystko już tam było. Wystarczyło tylko sięgnąć głębiej.
Masz poczucie, że to ten moment?
Jeśli czujesz, że Twój wizerunek potrzebuje aktualizacji albo po prostu chcesz stworzyć go od podstaw – napisz. Ustalimy, czego naprawdę potrzebujesz. Resztą zajmiemy się razem.





